Azja

Tajlandia razy dwa[ 1997, 2012]

              Akurat mija ćwierć wieku, kiedy po raz pierwszy pojechałem w prawdziwe tropiki, gdzie słońce wisi wprost nad głową, przez cały rok można zapomnieć co to kurtka, a egzotyczny świat dookoła wyciąga z hotelu na całe godziny.  To dobra okazja, by odświeżyć zdjęcia i wspomnienia. Tajlandia, bo o niej mowa, po prostu mnie zauroczyła. Zabytkami, uśmiechniętymi i przyjaznymi mieszkańcami oraz niezwykłą przyrodą. 15 lat później ponownie zawitałem do Tajlandii, ale przejazdem, bo głównym celem była Kambodża. Tym razem zachwyty współtowarzyszy podróży nad urokami starodawnego Syjamu kwitowałem wzruszeniem ramion. Nic szczególnego. Przez ten czas widziałem o wiele więcej ciekawszych miejsc. Ale po kolei.

Czytaj dalej

Do “setki” coraz bliżej [2022]

Po objechaniu świata dookoła moim podróżniczym celem jest odwiedzenie przynajmniej 100 państw świata. Gdyby nie ta wredna pandemia byłbym już pewnie u celu, a tak wciąż tułam się w dziewiątej dziesiątce. A kolejnym wyzwaniem jest Antarktyda.

Czytaj dalej

Na herbacianej wyspie[ Sri lanka, 2007]

Jeżeli ktoś nie  lubi hałasu, tłoku i brudu, a chciałby poczuć hinduskie klimaty, powinien wybrać się na Sri Lankę. Nie zobaczy wprawdzie Tadż Mahal czy Gangesu, ale uniknie wspomnianych mankamentów. Po wylądowaniu w połowie grudnia przekonujemy się, że z pogodą coś nie gra: pada deszcz i jest po prostu zimno, choć jesteśmy tak blisko równika. Szybko okazuje się, że sprawcą jest opóźniony monsun. Naszą baza jest miejscowość Beruwala na zachodnim wybrzeżu, obmywanym przez wody Oceanu Indyjskiego.

Czytaj dalej

Północne Indie[ 2013]

Czasem Indie określa się jako subkontynent, gdyż są może nie tyle duże, co klarownie wydzielone w formie półwyspu i ogromnie zróżnicowane. Moja opowieść ogranicza się tylko do północy, czyli małego fragmentu kraju, ale to tam jest stolica, oblegane przez Hindusów Waranasi, no i słynna Agra. To fascynujący kraj, choć bardzo męczący w zwiedzaniu. Pod koniec miałem naprawdę dość tego hałasu, chaosu i tłoku. Raczej się tam ponownie się  nie wybiorę, a przecież są ludzie, którzy byli tam wielokrotnie i planują kolejne podróże. Co takiego jest w tych Indiach? Czytaj dalej

Migawki z Chin[ 2008]

To nieprawda, że chiński mur[ zdjęcie] widać z kosmosu. Nie widać go nawet z samolotu, który obniża swój pułap przed lądowaniem na pekińskim lotnisku, chociaż przebiega całkiem blisko stolicy. Po prostu jest zbyt podobny do otaczających go gór.

Dopiero z bliska można ocenić jego majestat i potęgę. Szkoda tylko, że jest to w zasadzie rekonstrukcja, podobnie, jak i wiele innych “zabytków” w Chinach. Tak czy inaczej obiekt robi wrażenie, i na turystach, i na tubylcach. Są oni dumni z osiągnięcia  przodków i tłumnie spacerują po jego koronie.

Czytaj dalej

Wizyta w sułtanacie[ 2014]

Planując wyjazd do Australii początkowo nie mogłem się zdecydować, którą trasę wybrać, tak dużo było wariantów. Aż zobaczyłem ofertę linii Royal Brunei. Miała na tyle długą przerwę w stolicy Brunei w trakcie połączenia między Singapurem a Melbourne, że można było zrobić wypad do miasta. Już wiedziałem, że muszę koniecznie zobaczyć ten jeden z dwóch sułtanatów w świecie, do tego bajecznie bogaty i położony na  Borneo – a na dźwięk nazwy tej wyspy od razu uruchamia się podróżnicza wyobraźnia. Czytaj dalej

W Ziemi Świętej[ Izrael, 2002]

Mało gdzie na świecie występuje taka osobliwość, jak podczas przejazdu z Jordanii do Izraela. Otóż przy drodze pojawiają się znaki wyznaczające położenie poniżej poziomu morza. Startujemy z Ammanu z 850 metrów na plusie, by dojechać do Jerycha, które leży 258 metrów na minusie, czyli różnica wynosi ponad kilometr. Znaleźliśmy się w największej depresji świata, ale jeszcze nie w jej najniższym punkcie, który stanowi lustro Morza Martwego[ 418 m ppm].

Czytaj dalej