Azja

Skarby przyrody. Oczarowanie czy rozczarowanie?

Tak wiele ich widziałem. Miejsca, gdzie natura bardziej się wysiliła, tworząc coś co często określa się słowem “skarb”. Jak prezentują się, gdy zamiast na fotografii człowiek widzi je bezpośrednio? Przeważnie korzystnie, ale bywają też rozczarowania. Poniżej opowiem o moich wrażeniach. I jednych, i drugich.

Czytaj dalej

Znane i nieznane miasta świata. Fascynacja czy zawód?

Jestem człowiekiem prowincji, ale miasta też lubię. Odwiedziłem ich dziesiątki na całym świecie, prawie wszystkie z tych największych i najsłynniejszych. Jakie pozostawiły we mnie wspomnienia? Czy nie okazały się przereklamowane? Niestety, często tak. Ale były też pozytywne zaskoczenia. Poniżej moje subiektywne opinie. Kolejność jest generalnie przypadkowa, poza pozycją Nr 1. To jest naprawdę Numer Jeden! W skali całego globu. Już chyba wszyscy wiedzą, o które miasto chodzi.

Czytaj dalej

Słynne zabytki świata. Zachwyt czy niedosyt.

W swoich podróżach widziałem większość sztandarowych zabytków świata na wszystkich kontynentach. Jedne zrobiły na mnie kolosalne wrażenie, przy innych poczułem rozczarowanie. Zechcę teraz opowiedzieć o moich odczuciach z zaznaczeniem, gdzie były jakie emocje. Niektóre mogą być zaskoczeniem dla Czytelnika, gdyż są jakby wbrew powszechnym opiniom.

Czytaj dalej

Tajlandia razy dwa[ 1997, 2012]

              Akurat mija ćwierć wieku, kiedy po raz pierwszy pojechałem w prawdziwe tropiki, gdzie słońce wisi wprost nad głową, przez cały rok można zapomnieć co to kurtka, a egzotyczny świat dookoła wyciąga z hotelu na całe godziny.  To dobra okazja, by odświeżyć zdjęcia i wspomnienia. Tajlandia, bo o niej mowa, po prostu mnie zauroczyła. Zabytkami, uśmiechniętymi i przyjaznymi mieszkańcami oraz niezwykłą przyrodą. 15 lat później ponownie zawitałem do Tajlandii, ale przejazdem, bo głównym celem była Kambodża. Tym razem zachwyty współtowarzyszy podróży nad urokami starodawnego Syjamu kwitowałem wzruszeniem ramion. Nic szczególnego. Przez ten czas widziałem o wiele więcej ciekawszych miejsc. Ale po kolei.

Czytaj dalej

Do “setki” coraz bliżej [2022]

Po objechaniu świata dookoła moim podróżniczym celem jest odwiedzenie przynajmniej 100 państw świata. Gdyby nie ta wredna pandemia byłbym już pewnie u celu, a tak wciąż tułam się w dziewiątej dziesiątce. A kolejnym wyzwaniem jest Antarktyda. A co jest na mojej liście marzeń i planów ?

Namibia – bo chcę zobaczyć dawną niemiecką kolonię, no i te słynne wydmy,

Birma – tyle się o niej naczytałem i nasłuchałem, że czuję, iż ten kraj może namieszać w mojej pierwszej piątce

Kuba – tyle razy odkładałem wyjazd, bo miałem dość socjalizmu w PRL. Ale powoli dojrzewam, żeby ją zobaczyć dopóki taka jeszcze jest: ze starymi autami, bez globalizacji, komercji i udawania.

Poza tym brakujące dwa kraje z dawnego ZSRR: Tadżykistan i Turkmenistan. Ale oba trudno ugryźć.

Czytaj dalej

Na herbacianej wyspie[ Sri lanka, 2007]

Jeżeli ktoś nie  lubi hałasu, tłoku i brudu, a chciałby poczuć hinduskie klimaty, powinien wybrać się na Sri Lankę. Nie zobaczy wprawdzie Tadż Mahal czy Gangesu, ale uniknie wspomnianych mankamentów. Po wylądowaniu w połowie grudnia przekonujemy się, że z pogodą coś nie gra: pada deszcz i jest po prostu zimno, choć jesteśmy tak blisko równika. Szybko okazuje się, że sprawcą jest opóźniony monsun. Naszą baza jest miejscowość Beruwala na zachodnim wybrzeżu, obmywanym przez wody Oceanu Indyjskiego.

Czytaj dalej

Północne Indie[ 2013]

Czasem Indie określa się jako subkontynent, gdyż są może nie tyle duże, co klarownie wydzielone w formie półwyspu i ogromnie zróżnicowane. Moja opowieść ogranicza się tylko do północy, czyli małego fragmentu kraju, ale to tam jest stolica, oblegane przez Hindusów Waranasi, no i słynna Agra. To fascynujący kraj, choć bardzo męczący w zwiedzaniu. Pod koniec miałem naprawdę dość tego hałasu, chaosu i tłoku. Raczej się tam ponownie się  nie wybiorę, a przecież są ludzie, którzy byli tam wielokrotnie i planują kolejne podróże. Co takiego jest w tych Indiach? Czytaj dalej

Arabska Unia [ 2021]

Zjednoczone Emiraty Arabskie przypominają trochę Unię Europejską, gdyż te bogatsze emiraty wspierają te biedniejsze. Zaczynamy od bogatego. Port lotniczy w Dubaju to z reguły pierwszy kontakt cudzoziemców ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Zadbano więc o to, aby robił odpowiednie wrażenie. I robi. Rozmiarami, aranżacją wnętrz i przepychem. Choć mówiąc prawdę, mnie kiedyś najbardziej spodobało się lotnisko Changi w Singapurze.

Czytaj dalej

Migawki z Chin[ 2008]

To nieprawda, że chiński mur[ zdjęcie] widać z kosmosu. Nie widać go nawet z samolotu, który obniża swój pułap przed lądowaniem na pekińskim lotnisku, chociaż przebiega całkiem blisko stolicy. Po prostu jest zbyt podobny do otaczających go gór.

Dopiero z bliska można ocenić jego majestat i potęgę. Szkoda tylko, że jest to w zasadzie rekonstrukcja, podobnie, jak i wiele innych “zabytków” w Chinach. Tak czy inaczej obiekt robi wrażenie, i na turystach, i na tubylcach. Są oni dumni z osiągnięcia  przodków i tłumnie spacerują po jego koronie.

Czytaj dalej