Ameryka Północna

Punkty widokowe na 6 kontynentach

Lubię spoglądać na świat z góry, więc staram się robić to zawsze tam, gdzie jest to możliwe. Ten wpis dotyczy punktów obserwacyjnych zbudowanych przez człowieka, zarówno wysokich, jak i trochę niższych. I nie będą to wyłącznie wieże i wieżowce. Ważna jest panorama i…emocje.

Czytaj dalej

Moje Msze Święte na obczyźnie 1981 – 2025]

Tym razem, akurat w Święta Bożego Narodzenia 2024, będzie nieco inny temat, choć związany z podróżami. Przez te lata wielokrotnie uczestniczyłem we Mszach Świętych, odprawianych w lokalnych kościołach na sześciu kontynentach, często w innych językach, z których niewiele rozumiałem, a jedynie starałem się rozpoznać główne elementy liturgii. Opiszę niektóre z nich.

Uwaga: część tekstów powstała dawno i została tylko przepisana.

Czytaj dalej

Kuba – państwo o dwóch[ przynajmniej] rzeczywistościach [ 2024]

Na Kubie łatwo dostrzec, że kraj ten funkcjonuje w podwójnej rzeczywistości, i to w wielu wymiarach. Z jednej strony jest świat bogatych turystów, których stać na zakupienie drogich[ bardzo!] towarów i usług, mieszkających w wygodnych hotelach i poruszających się luksusowymi autokarami. Na drugim biegunie są zwykli mieszkańcy zarabiający nędzne kilkadziesiąt dolarów miesięcznie i zmagający się ze wszystkimi plagami socjalizmu. A pośrodku lokują się jeszcze Kubańczycy z grubszym portfelem. Ktoś powie, że taki podział jest w zasadzie wszędzie. Zgoda, ale tutaj ma wyjątkowo brzydkie oblicze.

Na koniec podam trochę danych statystycznych sprzed rewolucji. Dają do myślenia…

Czytaj dalej

Podróże pod ziemią, czyli metro i nie tylko

O ile mnie pamięć nie myli skorzystałem z metra w 18 miastach świata, a w trzech z czegoś, co było jego namiastką. Najpiękniejsza kolej podziemna jest bezapelacyjnie w Moskwie, zaś najciekawsza w Nowym Jorku. Każdy miłośnik przemieszczania się poniżej poziomu gruntu powinien wybrać się do Londynu, gdyż to tam, jeszcze w 1863 roku, Anglicy uruchomili pierwsze metro.

Czytaj dalej

Bezpieczeństwo na 6 kontynentach

Często zdarzało się, że ludzie na wieść o podróży do jakiegoś kraju czy miasta reagowali tak: “Lepiej nie jedź, bo tam jest niebezpiecznie”. Bo rzeczywiście niektóre rejony mają fatalną opinię. Jednak pojechałem i – na szczęście – te przestrogi okazały się przesadzone. Bywały jednak i takie miejsca, gdzie czułem się zagrożony i z ulgą je opuszczałem. Dużo podróży odbyłem zupełnie sam i wszystko przeszło dobrze. Jednak w niektóre obszary naszego globu bez towarzystwa na pewno nie wybrałbym się. Przykłady? RPA, Wenezuela, Brazylia.

      Wiadomo, że podstawą bezpieczeństwa osobistego jest wzmożona uwaga, rozsądek i przewidywanie zagrożeń. Tyle, i aż tyle. A najbezpieczniej jest z reguły w krajach dyktatorskich, gdzie policja totalnie kontroluje społeczeństwo. Pamiętamy, że w stanie wojennym w Polsce przestępczość spadła do zera.

Czytaj dalej

Po wodzie przez 6 kontynentów

Mówiąc prawdę nie mam specjalnych osiągnieć w podróżach po wodzie. Najdłuższy dystans, jak pokonałem morzem to rejs promem z Gdyni do Karlskrony w Szwecji, raptem 228 mil czyli 367 km. Ale za to odbyłem wiele przejażdżek łodziami w naprawdę ciekawych i egzotycznych miejscach. Może więc warto o tym napisać?

Czytaj dalej

Autobusem przez 6 kontynentow

         Powinienem rozróżnić dwa rodzaje pojazdów: autobusy kursowe oraz autokary turystyczne. W tej pierwszej grupie pokonałem kilka, w drugiej – kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Rzecz jasna, ciekawsze jest podróżowanie lokalnymi środkami transportu, gdyż jest się bliżej życia miejscowych. Ale i oglądanie świata zza szyby wygodnego autokaru też ma swoje zalety.

Czytaj dalej

Taksówką przez 6 kontynentów

Taxi to na ogół drogi środek lokomocji. Choć nie zawsze i wszędzie. Czasami to jedyny sposób, aby dotrzeć w zaplanowane miejsce. I na czas. Nieważne czy auto jest nowe czy stare, oznakowane czy nie, liczy się to, by kierowca był uczciwy i słowny. A z tym czasami bywa problem. Tego najuczciwszego spotkałem… w Warszawie.

Czytaj dalej

Samolotem przez 6 kontynentów

Odbyłem już 192 przeloty, w sumie pokonując ponad pół miliona kilometrów. Dokładnie w linii prostej od jednego lotniska do drugiego nazbierało się tego 596372 km. Faktycznie więcej, gdyż samolot prawie nigdy nie leci po idealnej prostej. Po zliczeniu czasów wychodzi na to, że w powietrzu spędziłem niecały miesiąc. Prawdziwy maraton odbył się w 2018 roku podczas podróży dookoła świata, kiedy w czasie 10/11 dni[ patrz wpis] przeleciałem 41,5 tys. km, co zajęło łącznie 52 godziny. W sumie korzystałem z usług 54 towarzystw lotniczych na 6 kontynentach. Wsiadałem, wysiadałem lub przesiadałem się na 103 lotniskach.

Czytaj dalej