Ameryka Północna

Ameryka Centralna podczas pandemii[2022]

           Dobrze jest przepołowić naszą ponurą zimę jakimś wypadem tam, gdzie słońce świeci codziennie, a termometry wskazują o wiele więcej niż 20 stopni Celsjusza. Mi udało się to na przełomie stycznia i lutego 2022 roku mimo pandemii, która wymusiła dodatkowe formalności, jak chociażby rejestracja internetowa czy test przed wjazdem. Z drugiej strony dzięki niej było mniej turystów, a przez to dostęp do różnych ciekawych miejsc był znacznie łatwiejszy. A takich miejsc znalazło się całkiem sporo, bowiem po kolei odwiedziliśmy Panamę, Kostarykę i Nikaraguę, z każdym dniem coraz bardziej przekonani, że wspinamy się jakby po stopniach atrakcyjności krajów.

Czytaj dalej

Do “setki” coraz bliżej [2022]

Po objechaniu świata dookoła moim podróżniczym celem jest odwiedzenie przynajmniej 100 państw świata. Gdyby nie ta wredna pandemia byłbym już pewnie u celu, a tak wciąż tułam się w dziewiątej dziesiątce. A kolejnym wyzwaniem jest Antarktyda.

Czytaj dalej

U.S.A. bez wizy[ 2020]

Gdybym się uparł, pojechałbym już dawno. Ale ja powiedziałem sobie, że do Ameryki wybiorę się wtedy, gdy wizy zostaną zniesione. Przez lata wydawało się, że się nie doczekam, aż wreszcie przyszedł ten dzień: 11 listopada 2019 roku. Niemal nazajutrz złożyłem wniosek o tzw. ESTA, a kiedy przyszła akceptacja usiadłem przed komputerem, by kupić bilety lotnicze i autobusowe oraz zarezerwować hotele. Wreszcie w sobotni styczniowy wieczór 2020 wylądowałem na lotnisku Johna Fitzeralda Kennedy,ego. Sympatyczna pani z Immigration zadała mi kilka standardowych pytań i usłyszałem to, na co czekałem tak długo: “Welcome to the Unites States”. Wsiadam do autobusu i docieram na 42 ulicę, gdzie mam zarezerwowane noclegi. Pierwsze wrażenie jest niesamowite: padający śnieg w połączeniu z kolorowymi reklamami i szklanymi drapaczami chmur daje niemal bajkową scenerię, której nigdy nie zapomnę.

Czytaj dalej

Kanada w zimowej szacie, 2016

Na lotnisku w Toronto urzędnik imigracyjny nie jest zbyt dociekliwy i zadowala się krótkimi odpowiedziami. Wygodnym i szybkim pociągiem docieramy do miasta i odnajdujemy nasz apartament. Znajduje się w jednym tych z budynków w centrum , które trudno od siebie odróżnić. Za to blisko stąd do brzegów jeziora Ontario i do CN Tower – niekwestionowanego symbolu miasta. Wyjeżdżamy na punkt widokowy urządzony na 447 metrze i rozglądamy się wokół. A jest na co. Z jednej strony  wzrok przyciąga  grupa lśniących w słońcu wieżowców, z drugiej ogrom jeziora Ontario, a wszystko to osadzone w kanadyjskich bezkresach[ zdjęcie].

Kanada to przecież drugie pod względem obszaru państwo świata o powierzchni 9,8 mln km 2, gdzie zamieszkuje zaledwie 36 milionów osób, czyli jeszcze mniej niż w Polsce. A jego sercem- choć nie stolicą – jest Toronto z 6 milionami mieszkańców. Miasto typowe dla Nowego Świata: w centrum drapacze chmur wybudowane wzdłuż ulic krzyżujących się pod kątem prostych, które przechodzą powoli w niższą zabudowę, aż do domków jednorodzinnych. Czytaj dalej