Moje Msze Święte na obczyźnie 1981 – 2025]

Tym razem, akurat w Święta Bożego Narodzenia 2024, będzie nieco inny temat, choć związany z podróżami. Przez te lata wielokrotnie uczestniczyłem we Mszach Świętych, odprawianych w lokalnych kościołach na sześciu kontynentach, często w innych językach, z których niewiele rozumiałem, a jedynie starałem się rozpoznać główne elementy liturgii. Opiszę niektóre z nich.

Uwaga: część tekstów powstała dawno i została tylko przepisana.

&.Saint Maurice sur Loire. Francja. 1981

Nasze wejście do kościoła od razu zwraca uwagę księdza i wiernych. Wewnątrz starej świątyni są tylko babcie i dziadkowie z małymi wnukami. Dwudziestolatkowie na Mszy Świętej to rzadkość. Kraj ten jest tak zlaicyzowany, że jeszcze przed wojną pytano: “Czy Francja to teren misyjny?”. Nas zaskakuje sposób podawania Komunii Świętej. Nie bezpośrednio do ust, tylko na wyciągnięte, złączone dłonie. Gdy po uroczystości wyjaśnia się nasza narodowość, dla tubylców jest wszystko jasne. Polacy, wiadomo: Papież!

&.Mosonmagyarovar. Węgry. 1985

W sobotę wieczorem stawiam na bocznym ołtarzu oprawiony obrazek ze Świętym Maksymilianem. Na niedzielnej Mszy Świętej daremnie szukam wizerunku polskiego Świętego. Nie znają męczennika z Oświęcimia czy też obrazek przeszkadzał komuś z przyczyn estetycznych? W kościele ludzi mało, jest sporo wolnych miejsc w ławkach. Tu walka z Kościołem powiodła się.

&. Mannheim. Niemcy, 1987

Kościół polski, odbudowany po wojnie przez rodaków z armii amerykańskiej jest wypełniony po brzegi. Wierni dzielą się na dwie grupy: miejscowych, bogatych na ogół miejscowych Polonusów i biednych przybyłych do pracy Polaków z kraju. Część z nich od razu omija kościół i idzie do pobliskiej salki. Nic sobie nie robią z oburzenia proboszcza. Tam mogą dowiedzieć się o ofertach pracy i kupić tanie, przemycone z kraju papierosy.

&.Praga. Czechosłowacja. 1988

Mniej więcej trzecią część katedry Świętego Wita na Hradczanach[ fotografia] zajmują wierni uczestniczący w nabożeństwie. Resztę świątyni bez skrępowania zwiedzają turyści krajowi i zagraniczni. W trakcie Ofiarowania do klęczących ludzi zbliżają się turyści radzieccy w futrzanych czapkach głowach. Wcale nie przejmują się zgorszonym wzrokiem księdza i modlących się . Pewnie nawet nie wiedzą co się tu dzieje.

&.Schifferstadt. Niemcy. 1989

Uczestniczę w niedzielnej Mszy Świętej. Najpierw szukam z boku miejsca bez tabliczki z nazwiskiem osoby, która tu stale siedzi. Ksiądz nie zbiera na tacę, bo Niemcy płacą specjalny podatek religijny. Dlatego z wystawionej przy wejściu puszki rzadko dochodzi dźwięk wrzucanej monety. W okolicy pracuje kilkuset Polaków. Prawie nikt z nich nie przychodzi do niemieckiego kościoła. Czasami jadą do polskiego w Mannheim.

&.Latyczów. Ukraina. 1991

Noc z soboty na niedzielę spędzam na cmentarzu, w małym mieszkanku, które kilka lat wcześniej księża potajemnie dobudowali do kaplicy. Oficjalnego pozwolenia nigdzie indziej nie mogli uzyskać. W słynnym niegdyś latyczowskim sanktuarium wierni zbierają się już kilka godzin przed nabożeństwem. Trudno gdzie indziej spotkać tak rozmodlonych i spragnionych wiary ludzi.

&.Asyż. Włochy. 1992

Uczestnictwo w we Mszy Świętej w monumentalnej, dwupoziomowej  bazylice Świętego Franciszka to niesamowite przeżycie. Podziwiam trwałość kamiennej budowli. Któż mógł się spodziewać, że pięć lat później trzęsienie ziemi poważnie naruszy konstrukcję świątyni?

&. Kałuża. Słowacja. 1994.

Msza Święta w unijnej cerkiewce. Jest wypełniona po brzegi przez miejscowych i turystów, ciekawych wschodniego obrządku. Szukam jakiegoś znaku łączności z katolicyzmem, którego prymat uznała spora część kościoła wschodniego kilkaset lat wcześniej. Jest!. To portret Jana Pawła II .

&. Fatima. Portugalia. 1995

Uczestniczę we Mszy Świętej w kaplicy zbudowanej na miejscu słynnego objawienia w 1917 roku. Ksiądz demonstruje swe lingwistyczne i pozdrawia wiernych w kilku językach. Polskiego jeszcze nie zna, ale to pewnie kwestia czasu, gdyż pielgrzymek znad Wisły przybywa coraz więcej.

&. Sousse. Tunezja. 1996

Wieże kościoła z krzyżem widzę już z oddali. Jednak potem gubię się w labiryncie starych uliczek i wchodzę do wewnątrz, kiedy nabożeństwo już się rozpoczęło. Jest dużo wiernych, przeważnie turystów z Włoch, Niemiec i Francji. Arabów jest niewielu. Islam nie jest pobłażliwy dla renegatów…

&.Bangkok. Tajlandia. 1997

Do kościoła zbudowanego przez Portugalczyków zmierzam akurat w tamtejszy Nowy Rok. Ruchliwy zwykle Bangkok jest przeraźliwie pusty, tak bardzo, że każdy przechodzień wzbudza ciekawość i podejrzenie. Zatrzymuje mnie jakiś tajniak i pyta co tu robię. Pokazuję na bliską już świątynię. Bez słowa oddaje mi przeglądany paszport. Z tej Mszy Świętej nigdy nie zapomnę rytuału, który nastąpił po słowach “Przekażcie sobie znak pokoju”, gdy wierni, uśmiechając się kłaniali się sobie z tradycyjnym azjatyckim złożeniem dłoni.

&. Lwów. Ukraina. 2001

Po przybyciu do Lwowa z zamojską pielgrzymką bierzemy udział w powitaniu Jana Pawła II na trasie z lotniska. Wraz z innymi Polakami jesteśmy najbardziej aktywnymi z całego szpaleru ciągnącego się wzdłuż ulicy. W większości to mieszkańcy okolicznych bloków, którzy nie wiedzą jak się zachować. Tylko się patrzą na kolumnę pojazdów i wiwatujących sąsiadów zza zachodniej granicy. Po Mszy Świętej na lwowskim hipodromie żegnamy Papieża w tym samym miejscu. Wraz z tymi samymi ludźmi z bloków. Tym razem to oni nas zagłuszyli. Coś w nich pękło. Na rezultat nie trzeba było długo czekać. Jego imię to: “Kijowski Majdan” .

&. Jerozolima. Izrael. 2002

Jestem w Ziemi Świętej na wycieczce, ale w jej składzie  znajduje się też grupa pielgrzymów z księdzem. Dzięki temu są codzienne Msze Święte i możliwość wejścia do miejsc dla zwykłych świeckich niedostępnych. Jak? Przez polskich księży i zakonników tu żyjących na stałe. Wchodzimy np. do klasztoru polskich zakonnic żyjących na Górze Oliwnej.

&. Sri Lanka 2007

Jestem na Cejlonie akurat przed Świętami Bożego Narodzenia, mogę więc obserwować przygotowania do nich. Kiedy jednak widzę jak letnio ubrani młodzi wierni ustawiają w kościele choinkę z drzewa, którego nawet nie umiem nazwać, myślę, sobie : “Jak to dobrze, że Gwiazdkę spędzę w domu, przy świerku, ze śniegiem za oknem i całym tym typowo polskim czy europejskim ceremoniałem”

&. Lalibela. Etiopia. 2009

W starym kościele etiopskim, monofizyckim, obrzędy trwają bardzo długo, bo około trzech godzin. Spędzam razem z modlącymi się około kwadransa. Rzecz jasna trudno cokolwiek zrozumieć.

&.Margarita. Wenezuela. 2009

Jest niedziela, więc w kilka osób jedziemy na Mszę Świętą wynajętą taksówką. To ogromny Cadillac, jeden z amerykańskich krążowników szos, których pełno jest wciąż w Wenezueli. Są pamiątką po gospodarczej koniunkturze sprzed kilku dekad. W małym kościółku wierni to mieszkańcy okolicznych domów. Jesteśmy jedynymi cudzoziemcami, co wzbudza pewne zaciekawienie.

&. Toronto. Kanada. 2016

Do polskiego kościoła jadę razem ze znajomą zakonnicą Renatą, pochodzącą z okolic Zwierzyńca, a dokładnie z Tereszpola. Posługuje ona wraz z innymi Klaweriankami w Kanadzie od kilku lat. Po Mszy Świętej Polonusi zbierają się w salce przykościelnej, gdzie wraz z moimi przyjaciółmi jesteśmy obiektem zainteresowania jako niedawno przybyli z kraju.

&. Uyuni. Boliwia. 2016

Tamtejsi wierni stanowią bardzo malowniczą grupę, gdyż większość ubrana jest w tradycyjne boliwijskie stroje. Po Mszy Świętej niektórzy udają się na modlitwę przy pochodzącym z Polski obrazie Jezusa Miłosiernego namalowanym według wskazówek siostry Faustyny.

&. Santa Maria. Wyspy Zielonego Przylądka. 2017

Najpierw sprawdzam, o której są Msze Święte, a potem udaję się na jedną z nich. Jestem jedynym cudzoziemcem, choć w miasteczku jest mnóstwo turystów, w tym z Polski. Tacę zbiera jedna z kobiet. Z pewnym wahaniem podchodzi do mnie, jakby się wstydziła. Niepotrzebnie, przecież to utrwalony przez tradycję obowiązek, by łożyć na kościół.

&. Auckland. Nowa Zelandia. 2018

Podczas podróży dookoła świata w niedzielne południe idziemy w Auckland na Mszę Świętą . Potem wsiadamy do samolotu i lecimy do Buenos Aires. Za sprawa przekroczenia linii zmiany daty docieramy tam tej samej niedzieli. Moglibyśmy więc znowu pójść do kościoła. Tyle że na innym kontynencie, 10 tysięcy km dalej.

&. Nowy Jork. USA. 2020

Kościół Świętego Krzyża[ fotografia] przy 42 Ulicy leży najbliżej mojego hotelu, więc jest pierwszym, do którego wybieram się na Mszę Świętą. Ze zdumieniem stwierdzam, że w tak bogatym kraju w ogrzewanej świątyni[ tej i innych] nocleg spędzają bezdomni. Rano muszą opuścić budynek. To bardzo ładny gest ze strony Kościoła Katolickiego, ale dlaczego potrzebującymi nie zajmują się odpowiednie służby samorządowe czy państwowe?

&. Prisztina. Kosowo. 2022

W stolicy zamieszkałego w większości przez Albańczyków kraju stoi ogromna katedra katolicka. O budowie zdecydował prezydent Ibrachim Rugowa, muzułmanin, tak jak i większość mieszkańców najmłodszego kraju w Europie. Nie było z tym problemu, bo świątynia jest dedykowana Marce Teresie z Kalkuty, Albance, urodzonej w pobliskim Skopje. Kościół jest ogromny i z reguły jest pusty, w całym Kosowie mieszka tylko 65 tysięcy katolików.

&.Varadero. Kuba. 2024

Trochę miejscowych, trochę turystów. Oto uczestnicy niedzielnej Mszy Świętej w najważniejszym centrum wypoczynkowym Kuby. Po uroczystości zwyczajem protestanckim ksiądz żegna i błogosławi indywidualnie wiernych przy wyjściu na zewnątrz. U nas byłoby to raczej trudne względem kilkuset osób. Tam jest kilkadziesiąt.

&. Manama. Bahrajn. 2025

O dziwo, tutaj jest więcej Mszy Świętych w sobotę, niż w niedzielę. Wybieram się na hiszpańskojęzyczną do kompleksu, obejmującego kościół wewnętrzny, zewnętrzny, i kaplice. Moją uwagę zwraca swobodne zachowywanie się wiernych. Niektórzy wychodzą sobie niespodziewanie i wracają po chwili, inni nagle czują pragnienie[ choć upału nie ma] i wyciągają butelkę. Jeszcze inni okazują sobie czułość w sposób, na który nikt w Polsce nie odważyłby się, np. poprzez całowanie. W uroczystości biorą udział zagraniczni pracownicy ze strefy hiszpańskiej z różnych stron świata – od Wenezueli po Filipiny.

&. Livingstone, Zambia, 2025

Na Mszy Świetej w dzień powszedni jest kilkanaście osób, w tym my z kolegą. Biali wierni nie są tu zbyt często obecni, bo tubylcy dyskretnie nas obserwują. Nie ma organisty, tylko jedna z pań intonuje pieśni. Główne punkty celebry są takie same, jedynie wierni więcej klęczą. Ale podczas czytania Ewangelii – siedzą! Ksiądz anglosaskim zwyczajem żegna wiernych wychodzących z kościoła.

&. Rawa Ruska. Ukraina. 2025

Do kościoła Świetego Józefa wpadam dosłownie na chwilę, gdyż jestem ograniczony czasem odjazdu pociągu. Akurat jest Podniesienie podczas ceremonii pogrzebowej, teroretycznie więc udział w uroczystości może być uznany, bo to najważniejszy jej moment. Byłem jednak tutaj już wcześniej na całych Mszach, m.inn. kiedy uczestniczyłem w polsko – ukraińskich projektach unijnych. Zasililiśmy tutejszą parafię zebranymi ofiarami. Robiłem to zresztą kilka razy indywidualnie. Teraz też.

&. Urgencz, Uzbekistan 2026

Na Mszę Świetą przychodzi około dwudziestu osób, w tym 4 zakonnice,  pochodzce w większości z Afryki. Wierni gromadzą się dużo wczesniej przed wyznaczoną godziną rozpoczęcia. Językiem liturgiczny jest rosyjski, wszechobecny w tym kraju. Kiedy podchodzę do Komunii Świętej ksiądz pyta mnie czy jestem katolikiem. Odpowiadam, że z Polski. Nie reaguje, a ponoć własnie jest naszym rodakiem. Myślę jednak, że ma korzenie litweskie, gdyż w kościele wisi duży obraz Marki Bożej Ostrobramskiej

Marek Marcola.