Podlasie aspiruje do miana depozytariusza etosu kresowego. Ma ku temu predyspozycje: nie dość, że leży na wschodzie kraju, to zamieszkuje go mniejszość białoruską i litewską, a poza tym duża część tutejszych mieszkańców wyznaje prawosławie, także w postaci staroobrzędowej. Są też potomkowie Tatarów i miejsca ich kultu i pochówków. A podlaska przyroda wręcz oczarowuje pejzażami, bagnami i lasami.
Co tu dużo mówić, Mazowsze trudno przebić w temacie plenerów. Nawet pomijając zasoby Warszawy[ oddzielny wpis]. Największe polskie województwo kusi twórców pięknymi starówkami Radomia[ oddzielny wpis], Płocka[ oddzielny wpis], i mniejszych miast typu Serock, Czerwińsk czy Pułtusk. Dochodzi do tego majestatyczna Wisła i inne rzeki, a także Zalew Zegrzyński. W podstołecznych plenerach kręcono mnóstwo filmów, zwłaszcza w Konstancinie – Jeziornej i Podkowie Leśnej oraz innych lokacjach.
Nie ma tu wysokich gór ani morza, ale za to są zabytkowe miasta jak Lublin, Zamość i Kazimierz Dolny oraz unikalne Roztocze. A ponadto malownicze krajobrazy i naturalne lasy oraz wsie i miasteczka z tradycyjną zabudową. Wystarczy, żeby przyciągnąć filmowców.
Ziemia Świętokrzyska ma spory potencjał kulturowy i przyrodniczy, który może być wykorzystany w filmie. Wiedzą o tym filmowcy i korzystają z niego od lat. Wśród ulubionych miejsc jest Sandomierz, Kielce, Bodzentyn, Chęciny i Góry Świętokrzyskie.
Województwo śląskie to wymarzone miejsce kręcenia filmów. Może zapewnić plenery przemysłowe, wielkomiejskie, górskie, itp. itd. A także niepowtarzalne familoki.
Doszedłem do wniosku, że dotychczasowy format plenerów jest za obszerny i zacząłem dzielić całość na części w układzie województw. Na początek Dolny Śląsk. Mimo wszystko razem będzie to największy blog poświęcony miejscom kręcenia filmów w Polsce.
Twierdza Modlin ma idealne warunki do bycia atrakcyjnym plenerem filmowym: leży blisko Warszawy, ma malownicze położenie w widłach Wisły i Narwi, a przede wszystkim oferuje do sfilmowania dobrze zachowane fortyfikacje różnego rodzaju z wielu epok. Stąd też spis filmów tu nakręconych obejmuje kilkadziesiąt pozycji.
Tym razem nigdzie nie jadę, tylko chcę zachęcić innych do odkrycia przecudownej roztoczańskiej miejscowości, gdzie się urodziłem i mieszkam. Ale muszę uczciwie ostrzec: Zwierzyniec uzależnia. Przekonały się o tym tysiące osób, które zajrzały tu kiedyś i i teraz wracają co roku lub co kilka lat. Zwierzyniecką agitację chcę oprzeć nie tyle na tekście, co bardziej na zdjęciach. Wiadomo przecież, że obraz więcej przemawia, niż tysiąc słów. A tak w ogóle, to o co chodzi? Przecież jest wiele podobnych uroczych miejscowości! No tak, ale tutaj jest unikalna mieszanka kulturowo – przyrodnicza. Wzajemne przenikanie się obu sfer, które razem tworzą ten właśnie unikat.