Niezwykłe miejsca na świecie.

Podczas moich podróży spotykałem ciekawe miejsca czy obiekty, które mnie zaintrygowały i uznałem, że są warte zwrócenia na nie większej uwagi. Udało mi się też doświadczyć niezapomnianych przeżyć, związanych np. z jazdą pociągiem czy spotkaniem ciekawych ludzi. Poniżej umieszczam przykłady, z wyjaśnieniem dlaczego mnie bardziej zainteresowały i zapadły w pamięć.

&. Cztery kraje w zasięgu wzroku.[Akaba]

Chyba nie każdy kto przebywa w rejonie Zatoki Akaba nad Morzem Czerwonym uświadamia sobie, że zbliżają się tam do siebie granice czterech państw: Egiptu, Izraela, Jordanii i Arabii Saudyjskiej[ zdjęcie]. Jak się stanie w odpowiednim miejscu, to widać wszystkie z nich. To wielka rzadkość w skali świata.

&. Super bezpieczna kąpiel. [Wyspa Sal].

Wszyscy wiedzą, że w Morzu Martwym nie można się utopić, gdyż woda jest tak słona, że to uniemożliwia. Byłem tam, ale w styczniu i uznałem, że temperatura powietrza 20 stopni jest dla mnie do kąpieli trochę za niska. Wystarczyło mi patrzenie na innych. Natomiast spróbowałem tej zabawy podczas pobytu na wyspie Sal w Republice Zielonego Przylądka. Otóż w nieczynnym już solnisku[ a wyspa z wydobycia soli słynie i ma od tego nazwę], zasolenie jest tak duże, że można pływać nie bacząc na nic[ zdjęcie]. Coś niesamowitego!

&. Spacer z hipopotami po ulicy.[ RPA]

Saint Lucia to urocze miejscowość w okolicy miasta Durban. Na pozór jest zupełnie zwyczajne, ale faktycznie to nie za bardzo. Otóż przylega do niego estuarium rzeki, w którym żyją krokodyle i hipopotamy na terenie ochronnym iSmangaliso Wetland Park[ zdjęcie] pod patronatem UNESCO. O ile te pierwsze znają swe miejsce i w nim pozostają, to te drugie potrafią wybrać się na spacer po St. Luci. Jak łatwo zgadnąć spotkanie z nimi nie należy do najprzyjemniejszych i najbezpieczniejszych, dlatego w widocznych umieszczone są tabliczki ostrzegawcze, żeby mieć się na baczności. Hipcie się tym zupełnie nie przejmują.

&. Ostrożnie, Yeti. [Butan].

Film “Ostrożnie, Yeti” z 1960 roku w komediowy sposób opowiadał historię człowieka śniegu, który miał przybyć w skrzyni pocztowej do Polski z Indii. Okazało się to pomyłką. A jak jest naprawdę? Tak jak większość ludzi, miałem przez całe lata przekonanie, że Yeti nie istnieje. Aż ktoś zachwiał tą pewnością. Podczas mojej bytności w Nepalu, naszym przewodnikiem był młody człowiek, do niedawna jeszcze członek rodziny królewskiej dynastii Malla, mieszkający w pałacu w Katmandu[ zdjęcie], który obecnie – po obaleniu monarchii – dorabiał sobie pracując z turystami zagranicznymi. Wykształcony, znający języki i nad wiek poważny. Otóż opowiedział mi, że będąc w sąsiednim Butanie z wizytą oficjalną zobaczył w jednym z klasztorów buddyjskich zakonserwowaną mumię … Yeti.! Z reguły nikomu jej nie pokazują, ale on był razem z królem Nepalu i skorzystał z tej wyjątkowej okazji. No, i co o tym sądzić?

&. Podróż koleją w Indiach.

Kolej w Indiach są niesamowita! Nie dość, że wykorzystuje tory o najszerszym rozstawie szyn na świecie[ 1676 mm], to jeszcze oferuje podróżnym 10 różnych klas. Ja jechałem sleepingiem zaliczonym do 3. Było całkiem wygodnie, tylko pomiędzy śpiącymi przechodzili pasażerowie z innych wagonów, niespecjalnie dbając o zachowanie ciszy. W wagonach najniższych klas jest taki tłok, że ci, którzy przyszli ostatni na peron, często muszą zadowolić się dachem… Pociągi poruszają się wolno, gdyż stan taboru i torowisk przedstawia wiele do życzenia. Jak mijają mosty, pamietające jeszcze czasy brytyjskie, lepiej nie zastanawiać się, czy zaraz któryś z nich nie runie, czy jeszcze ten jeden raz wytrzyma… Wszystkie niedogodności rekompensują obłędne widoki na prawdziwe Indie, nie te z pocztówek czy katalogów biur podróży.

 

&. Zwrotnik Koziorożca[ Chile].

Zawsze chciałem to zobaczyć. Miejsce, w którym byłby zaznaczony jakiś ważny równoleżnik czy południk. Udało się w Chile na pustyni Atakama, gdzie tablica informuje o przebiegu zwrotnika Koziorożca[ zdjęcie]. Oznacza to, że 21 grudnia słońce jest tu w zenicie, prosto nad głową. U nas w tym czasie zaczyna się zima. Urodę tego miejsca podkreśla jeszcze rozciągający się wokół pustynny bezkres.

&. Szyby naftowe Azerbejdżanu.

Azerbejdżan od ponad stu lat jest miejscem wydobycia ropy naftowej. Mimo postępu w technologii w dalszym ciągu można zobaczyć takie archaiczne szyby[ zdjęcie]. W podobnych plenerach kręcony był film “Świat to za mało” z 1999 roku, w którym James Bond działa w środowisku nafciarzy. Część zdjęć zrealizowano na terenie miasta wybudowanego na palach na Morzu Kaspijskim, zwanego “Naftowe Kamienie”. Jaka szkoda, że nie wpuszczają tam zwykłych turystów.

&. Podziemne Toronto. [Kanada].

Pod kanadyjską metropolią przebiega cała sieć tuneli, przejść i łączników. Wszystko po to, by ułatwić mieszkańcom i turystom poruszanie się bez względu na pogodę. Każdego dnia roboczego z PATH korzysta 200 tysięcy osób. Bez wychodzenia na zewnątrz mogą dotrzeć do restauracji, sklepów, firm, biur, mieszkań czy dworców mając do dyspozycji aż 30 kilometrów korytarzy[ zdjęcie]. Obiekt zapisano w Księdze Guinnessa jako największy podziemny kompleks zakupowy w świecie.

&. Wymieszane terytoria. [ Oman, ZEA]

W Zjednoczonych Emiratach Arabskich terytoria poszczególnych emiratów są często ze sobą wymieszane. Najbardziej przedziwna sytuacja jest w emiracie Fudżajra. Jego obszar jest poszatkowany przez posiadłości innych emiratów, co nie jest jakoś specjalnie uciążliwe – w końcu to jedno państwo. Ale znajduje się w nim enklawa Wadi Madha, należąca do obcego kraju – Omanu. Żeby było jeszcze bardziej skomplikowane, w środku tej omańskiej eksklawy leży własność innego emiratu – Szardża o nazwie Nahda. Jakby tego było jeszcze mało dwa emiraty Fudżajra i Szardża zarządzają w wspólnie jednym terytorium. To nie wszystko, gdyż emirat Fudżajra ma swoje dwie eksklawy w innych emiratach.  W sumie nic poważnego z tego nie wynika, gdyż wszędzie mieszkają ci sami Arabowie, powiązani wspólnymi dziejami i językiem, a ta szachownica jest zaszłością historyczną. W 1971 roku, kiedy powstawały Zjednoczone Emiraty Arabskie, poszczególne plemiona różnie zadeklarowały swą przynależność do  konkretnych emiratów, bądź sąsiedniego Omanu. W końcu i tak wszystko pozostaje w rodzinie.

&. Aglou – wieś w klifie. [Maroko].

W rejonie miasta Tiznit w południowym Maroku znajduje się niezwykła wieś. Otóż mieszkania i budynki gospodarcze są zlokalizowane w jaskiniach, albo w doczepionych do zboczach murowanych pomieszczeniach[ zdjęcie]. Kiedyś to był sposób zapewnienia sobie bezpieczeństwa, gdyż od strony lądu wieś jest niewidoczna. Trudno ocenić na ile są jeszcze zamieszkałe, bowiem niedaleko rozrasta się bardziej nowoczesna część miejscowości, przystosowana też do obsługi turystów. Można sobie np. wynająć pieczarę dla 6 osób za pomocą międzynarodowej platformy rezerwacyjnej. Ale ten właściwy smaczek ma ta stara część Aglou.

 

&.Z lewej na prawą i odwrotnie. [Tajlandia – Kambodża].

Na granicy tajsko – khmerskiej spełniłem swoje kolejne podróżnicze marzenie. Zobaczyłem jak wygląda zmiana z ruchu prawostronnego na lewostronny. Wyobrażałem sobie, że służą do tego jakieś skomplikowane estakady, które bezkolizyjnie poprowadzą samochody z każdej strony na właściwy pas ruchu. Nic z tego. Na tzw. pasie ziemi niczyjej trzeba poradzić sobie samemu i nie zderzyć z pojazdem z naprzeciwka[ zdjęcie]. Nikt nie reguluje ruchem, nie widać nawet oznakowania na jezdni.  O dziwo, odbywa się to płynnie. Przypuszczam, że to dzięki małej liczbie aut. Gdyby były ich tysiące, a nie dziesiątki, wszystko stanęłoby w gigantycznym korku. I trzeba by wybudować estakady.

 

&. Ruchomy chodnik dla pielgrzymów. [Meksyk].

Sanktuarium Matki Bożej z Guadelupe cieszy się największą popularnością wśród pielgrzymów w skali świata. Rokrocznie odwiedza go 12 milionów pątników. Dla porównania, w Lourdes ich liczbę ocenia się na 6, w Fatimie 5, a w Częstochowie około 4 mln. Liczba wiernych nasila się zwłaszcza w pierwszej połowie grudnia, kiedy przypada rocznica objawienia Matki Bożej Juanowi Diego. Aby wszyscy mogli zobaczyć cudowny obraz odciśnięty na płaszczu Indianina wykonanym z agawy, zamontowano ruchomy chodnik[ zdjęcie]. A właściwie dwa obok siebie z przeciwstawnymi kierunkami. Można pojechać tylko raz – tam i z powrotem. I korków nie ma. A gdyby zrobić coś takiego na Jasnej Górze?

&.Pływająca wioska.[ Kambodża].

Jezioro Tonle Sap jest naprawdę niezwykłe. Jego poziom zależy bowiem od pory roku. W porze suchej ma powierzchnię 2,5 tys. km 2 , zaś w deszczowej – 6 razy więcej. Wszystko za sprawą przybierającego po opadach Mekongu, z którym jest połączone rzeką o nazwie nomen omen Tonle Sap, przez którą nadmiar wód wpływa do jeziora. Wówczas jego poziom się podnosi, a wraz z nim … pływające wioski[ zdjęcie] . Ich domostwa zbudowane w taki sposób, aby unosić się bądź opadać wraz z wodą. Oprócz chat są tu świątynie i placówki oświatowe – zatem tu nie chodzi się do szkoły tylko do niej pływa. Oprócz pływających, są też te na palach, i to bardzo wysokich, aby nie zostały zalane.

&. Zameczek w Bełzie. [Ukraina].

Mało kto wie, że początkowo ikona Matki Bożej, dziś znana jako Częstochowska, znajdowała się w Bełzie, tuz za obecną granicą polską. Stąd zabrał go  Władysław Opolczyk , namiestnik króla Węgier na Ruś Halicką, w której leżał Bełz, by ostatecznie trafić w 1382 roku do Częstochowy. Obraz był przechowywany na terenie tzw. Zameczku[ zdjęcie] – gdzie zgodnie z nazwą – była bełska warownia. Obecnie znajduje się tam kościół użytkowany przez prawosławnych i kaplica odpustowa Świętego Walentego[ zdjęcie] z kopią słynnej Ikony. Zaś samo miasteczko urzeka tradycyjną zabudową i jest wręcz naszpikowane zabytkami, głównie sakralnymi. Przez wieki było też miejscem zamieszkania ludności żydowskiej wraz ze słynnymi  cadykami rodu Rokeach.

&. Podróż Shinkansenem. [ Japonia].

Podróż pociągiem z prędkością 320 km/h ? To szybciej niż startujący czy lądujący samolot pasażerski. Od lat byłem ciekaw jak smakuje taka przejażdżka. Okazja nadarzyła się podczas wizyty w Japonii. Ona pierwsza zaczęła uruchamiać kolej dużej prędkość w 1964 roku. Tyle że wtedy duża znaczyła ledwie 210 km/h. W sumie i tak sporo, zważywszy, że polskie Pendolino, teraz w 2022 roku, mknie w porywach 200 km/ h. Ostatnio Japończycy rozpoczęli budowę kolei, która wkrótce pojedzie na co dzień ponad 500! Jakie wrażenia? Myślałem sobie, że pasażerowie przypięci są pasami, jest rezerwacja konkretnych miejsc, itd. Co zobaczyłem? Nie ma żadnych pasów, są za to miejsca stojące, a wagony wyglądają na zwykłe[ zdjęcie]. Zaś tej szybkości w ogóle nie czuć – skład po prostu płynie dzięki świetnej amortyzacji i idealnie ułożonemu torowisku.

&. Droga Panamerykańska[ USA, Kanada, Meksyk, Gwatemala, Salwador, Nikaragua, Kostaryka, Panama, Kolumbia, Ekwador, Peru, Chile, Argentyna]

Formalnie ciągnie się od Laredo  w Meksyku, a kończy w Buenos Aires, jednak wiele osób przedłuża ją od Purdhoe Bay na Alasce aż do Ushuaia w Argentynie, czyli w uproszczeniu pomiędzy Arktyką a Antarktydą. Ma wiele odnóg i tras alternatywnych, a w związku z tym różną długość, maksymalnie nawet 48 tys. kilometrów. Ale nie ma ciągłości. Przerywa się w Panamie na tzw. Przesmyku Darien, gdzie bagna uniemożliwiają budowę bitej drogi. Nie jest też wbrew obiegowej opinii autostradą na całej długości, a jedynie we fragmentach. Chociaż tytuł najdłuższej drogi na świecie często mobilizuje władze do poprawy standardu, jak np. w Kostaryce[ zdjęcie].

&. Zjazd.[ Jordania, Izrael]

Amman i Jerycho dzieli 48 kilometrów. Blisko, ale na tym terenie jest takie nagromadzenie znanych miejsc, zabytków i historii, że dawna Ziemia Obiecana wydaje się o wiele, wiele większa. Jeżeli chodzi o różnicę wysokości to wynosi ona między tymi  miastami równo 1 kilometr. I co z tego, można zapytać. Nic, gdyby nie to, że Jerycho leży aż 227 metrów poniżej poziomu morza i podczas zjazdu drogą widać tabliczki, na których od pewnego  punktu podana jest wysokość z minusem. Gdyby od Jerycha skręcić na południe, to ten minus byłby jeszcze większy, bo na poziomie Morza Martwego[ zdjęcie] doszedłby do 433 metrów! To najniżej na całej Ziemi! Nasz rekord to 1,8 m we wsi Raczki Elbląskie.

&. Skąd taka precyzja? [Peru].

Uczeni, inżynierowie i zwykli turyści od lat mają nie lada zagadkę podczas pobytu w Sacsayhuamán – dawnej twierdzy Inków w mieście Cusco. Problem polega na tym, że wybudowany w XV wieku mur złożony jest z wielkich kamieni, które dopasowane są do siebie… zbyt dokładnie[ zdjęcie]. Jak ówcześni budowniczowie byli w stanie obrobić ogromne głazy do takiej precyzji, że pomiędzy nimi nie da się włożyć nawet żyletki? Największy z tych elementów ma wymiary 9 x 5 x 4 metry! Nawet obecnie, przy nieporównywalnie wyższej technice byłoby to nadzywczaj trudne. 

&. Złoto na wysypisku. [ RPA].

Wokół Johannesburga rozciągają się ogromne hałdy[ zdjęcie] z odpadami po wydobyciu złota. Przez wiele lat były one tylko elementem krajobrazu i zagrożeniem dla środowiska. Ale ostatnio specjalistyczne firmy zaczęły przeszukiwać te gigantyczne kopce. Z sukcesem. Okazało się, że są w stanie dzięki najnowszym technologiom odzyskać nawet 40 % cennego kruszcu, który się tam w środku znajduje. Ponoć hałdy w naszym Złotym Stoku mają być także przeszukane…

&. Cmentarzysko pociągów.[ Boliwia].

Miasto Uyuni znane jest z największego na świecie solniska[ patrz inny wpis w blogu], choć to nie wszystkie atrakcje w okolicy. Dla miłośników kolei to obowiązkowy adres, choć nie spróbują przejażdżki pociągiem. Otóż na przedmieściach  znajduje się naturalny skansen taboru – zarówno parowozów, jak i wagonów[ zdjęcie]. Skąd się tam wzięły? Otóż pod koniec XIX wieku Brytyjczycy doprowadzili tu kolej dla wywozu surowców z okolicznych gór i  wszystko działało dobrze aż do momentu… wyczerpania się złóż. Cały tabor pozostawiono więc na bocznicy, gdzie tkwi do dzisiaj. Z jednej strony szkoda, że niszczeje w piaskach pustyni, ale za to wygląda niesamowicie!

&. Dziwna granica[ Kirgistan – Kazachstan].

W Internecie pełno jest informacji o różnych dziwolągach granicznych, jak np. granica kanadyjsko – amerykańska przechodząca przez środek biblioteki. Będąc kiedyś w Kirgistanie przypadkiem natrafiłem na jeszcze inną ciekawostkę. Otóż linia graniczna kirgisko – kazachska w okolicy miasta Navekat przekracza na niewielkim obszarze drogę prowadzącą przez Kirgistan. Zatem każdy nią podróżujący znajduje się nieoczekiwanie w Kazachstanie! Ale dostać się dalej w głąb kraju nie można – wstępu broni siatka[ zdjęcie]. Jest to o tyle zaskakujące, że obu sąsiadów na bardzo długim odcinku rozdziela rzeka Czu. Dlaczego więc uczyniono ten drobny wyjątek od naturalnej przeszkody?  Prawdopodobnie to rezultat podziału terytoriów jeszcze z czasów ZSRR. Na tej ziemi niczyjej stoi stacja benzynowa. Pytałem kierowcę do kogo ona należy, ale nie wiedział. Raczej wątpię, by była bezpańska.

&. Lepsze od oryginału. [Peru].

Dziś chyba mało kto nie zna pieśni peruwiańskiej “El condor pasa”. Skomponował ją w 1913 roku Daniel Robles i okazało się być dziełem jego życia. Jednak dopiero wiele lat po śmierci kompozytora utwór zdobył sławę, kiedy to “Simon and Garfunkel” wykorzystując muzykę dodali do niego własne słowa i … zawojowali nim cały świat. Będąc w Cusco miałem okazję wysłuchać wersji pierwotnej w wykonaniu miejscowego zespołu folklorystycznego[ zdjęcie]. I co się okazało? Ballada  duetu “S & G” jest o wiele bardziej ekspresyjna, dynamiczna, wręcz porywająca! Ewidentnie lepsza od oryginału.

                                                                                                               Marek Marcola